sobota, 28 listopada 2009

fotograf kotleciarz

























Zastanawiam się jak zacząć...
o już wiem ;)
wielu z moich znajomych fotografów miało okazję fotografować na ślubie/weselu... owa okazja również i mnie się przydarzyła, jako dobry kuzyn zaoferowałem się jako fotograf na ślubie Arlety i Tomka, których bardzo pozdrawiam!!! :)
Pierwszy raz zawsze bywa stresujący - w tym wypadku te pierwsze razy troszeczkę mi się skumulowały, pierwszy raz ślub, na dodatek bardzo słabe światło - nie udało by się gdyby nie lampa błyskowa, z którą oczywiście miałem pierwszy raz do czynienia (czasem dobitnie to widać).
Robiąc zdjecia w domu/kościele/sali postarałem się przenieść moje doświadczenie zdobyte na "ulicy", sądzę że po części mi się udało ;)

środa, 25 listopada 2009

portret psychiatrologiczny ;-)

Portret mój... w sumie to chyba nawet psychologiczny, przynajmniej tak mi się wydaje. Lubię ulicę, szwendanie się i błądzenie bez celu z aparatem, nie ważne czy to w dłoni czy w zębach ;)
Pozdrawiam Piotrze ;)

autorem zdjęcia jest Piotr Koszczyński

sobota, 7 listopada 2009

U.B.K.

Oto mój pierwszy tak długi komiks i jak na razie jedyny... odkąd go ukończyłem - czyli jakieś 1,5 roku temu zastanawiam się nad kolejnym, póki co na zastanawianiu, szkicowaniu i spisywaniu pomysłów się skończyło, ale w pewnym momencie przyjdzie pora na finalizację... ;)
wszelkiego rodzaju sugestie są bardzo mile widziane ;)
Zapomniałbym o jeszcze jednej bardzo istotnej kwestii: wszelkiego rodzaju podobieństwa, zbieżność imion oraz nazwisk jest tylko i wyłącznie dziełem przypadku ;DDD





































wtorek, 13 października 2009

Kamila

Irmina



to dolne dodałem jakiś czas temu, ale

prosiątko

Ostatnio znajomy(pozdro Joozek) przekleił mi na pewnym bardzo popularnym komunikatorze dowcip, który wstrząsnął mną dogłębnie i u rzekł mnie swoim chamskim prostactwem w najczystszej postaci tak, że długo po przeczytaniu go nie mogłem powstrzymać śmiechu. Pozwólcie, ze się nim z Wami podzielę ;)


Szło sobie prosiątko lasem i spotkało liska.
- Cześć, prosiątko! - zawołał przyjaźnie lisek.
- Spierdalaj, ryży popaprańcu - odkrzyknęło prosiątko i poszło dalej.
Spotkało wilka.
- Witaj, prosiątko. Co słychać?
- Wal się na ryj, siwy pierdolcu - krzyknęło prosiątko i pomaszerowało.
Spotkało wróżkę.
- Czego? - warknęło. Wróżka uśmiechnęła się życzliwie.
- Och, jakie ty jesteś niegrzeczne - zachichotała. - Dlatego zamiast trzech spełnię tylko dwa twoje życzenia. Mów.
Prosiątko natychmiast odparło:
- Jebnij mi tu taki rów, trzy na dwa na pięć metrów, wypełniony po brzegi gównem.
- Jak sobie życzysz. - [Blą!] - A drugie życzenie?
- A teraz to żryj!