czwartek, 29 grudnia 2011

sobota, 10 grudnia 2011

LandsEnd

zatęskniło mi się za zmieniającym się krajobrazem

poniedziałek, 5 grudnia 2011

...


un-posed

Paweł Walczyk, zdjęcia dostępne tu [KLIK]

Marcin Płonka, zdjęcia dostępne tu [KLIK]

Marian Schmidt, zdjęcia dostępne tu [KLIK]

czwartek, 1 grudnia 2011

.


bytka a nie bytka oto je zapytka

środa, 30 listopada 2011

zakładka do książki

ktoś chce taką zakładkę do książki? ;)

wtorek, 15 listopada 2011

środa, 26 października 2011

czwartek, 20 października 2011

środa, 7 września 2011

Stanisław Kulawiak un-posed


(obrazek dodaję z drobnym opóźnieniem)W dziale pioniers na un-posed możecie zobaczyć zdjecia Stanisława Kulawiaka - zapraszam [KLIK]

Jacek Szust na un-posed


Jacek Szust dołączył do un-posed, jego zdjęcia możecie obejrzeć pod tym adresem [KLIK] a powyżej graficzka z jego portretem w większej rozdziałce.
Osoby, które czują się na siłach zachęcam do wysłania do nas zgłoszenia z wglądówkami najlepszych 20 zdjęć.

wtorek, 6 września 2011

Miszcz tatuażu

2011 / nie pamiętam imienia

poniedziałek, 5 września 2011

Dla początkujących

Zdjęcia te w szczególności dedykuję młodym początkującym fotografom, którzy starają się bardzo mocno...

...ale nie zawsze im to całe fotografowanie wychodzi tak jakby sobie tego życzyli ;-)
Nie poddawajcie się!

wtorek, 30 sierpnia 2011

Publikacja w Radiate Magazine


PL: Pierwszy numer Radiate Magazine, w którym możecie znaleźć między innymi moje fotografie, moich kolegów z kolektywu un-posed, oraz innych fotografów. dostępny jest w dwóch wersjach - darmowy pdf do ściągnięcia (po zarejestrowaniu się na stronce) oraz drukowany - płatny. Zapraszam do zapoznania się z nim.
http://www.magcloud.com/browse/issue/226196
EN: The first issue of Radiate Magazine includes photographs by Paul Trevor, John Battaglia, the un-posed street collective (Michal Adamski, Damian Chrobak, Pawel Piotrowski, Zbigniew Osiowy, Tomasz Lazar and Maciej Dakowicz), Charlie Kirk, Misho Baranovic, Bruce Byers and Justin Sainsbury. 100 pages, great street photography, and absolutely no adverts whatsoever.
http://www.magcloud.com/browse/issue/226196

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Wprost: "Chwile, które łączą"


Z przyjemnością chciałem poinformować Was, że moje zdjęcie zajęło pierwsze miejsce w konkursie fotograficznym organizowanym przez tygodnik "Wprost". Konkurs nosił nazwę "Chwile, które łączą", wszystko dzięki siostrze, która po raz kolejny przysłała mi link do strony z regulaminem. Powyżej przedstawiam zdjęcie fragmentu rozkładówki najnowszego wydania gazety (str. 82-83), którą oczywiście możecie kupić w kiosku.

Moje zwycięskie zdjęcie.

czwartek, 25 sierpnia 2011

Magnum Magnum

Magnum Magnum





Album występuje w trzech wersjach:
- 25 x 21 cm, 568str, w miękkiej oprawie
- 30 x 25 cm, 568str, w twardej oprawie z obwolutą (mam ta wersję - okładka powyżej)
- 46 x 35.3 cm, 564str, w twardej oprawie obklejonej materiałem
Album został wydany w 2007 roku (ta najbardziej wypasiona wersja), w 2008 ta średnia, a w 2009 ta najuboższa gabarytowo.

Chyba nie musze nikomu mówić o Magnum, to bez wątpienia najbardziej znana agencja fotograficzna na świecie, która ma w swoich szeregach fotografów z całego świata. Wielkich mistrzów – klasyków fotografii reportażowej, dokumentalnej czy streetphoto, nie będę wymieniał ich nazwisk bo to zajmie zbyt wiele miejsca.
Ten album to potężna „kobyła”, mam tą średnią wersję. Książka strasznie ciążyła mi kiedy transportowałem ją do domu, aż strach pomyśleć o tym jakiego zwyrodnienia kręgosłupa nabawił bym się gdybym kupił największą wersję ;-)
Album jest bardzo dobrze zaprojektowany i zszyty, mimo dużego ciężaru składki trzymają się bardzo mocno. Przeglądałem go wiele razy nie widać po nim śladów użytkowania (nie licząc obwoluty która spełnia rolę okładki).
Na samym początku wita nas fotografia przedstawiająca 50 fotografów z agencji, pod spodem jest legenda, która opisuje każdego z fotografów z osobna. Należy wspomnieć tutaj o bardzo ważnym i miłym geście jaki wykonali fotografowie kładąc na pustych krzesłach fotografie zmarłych członków agencji. Następnie standardowo wstęp oraz tekst wyjaśniający czym jest agencja Magnum.
Prezentacja zdjęć odbywa się w kolejności alfabetycznej. Przy nazwisku każdego z fotografów jest umieszczony jego życiorys, na następnej stronie znajduje się tekst innego fotografa z agencji, który opisuje swój stosunek do twórczości kolegi oraz argumentuje swój wybór zdjęć, które możemy zobaczyć na kilku następnych stronach.
Ta książka to zbiór zdjęć z całego świata (również z Polski), fotografie kolorowe i czarno-białe, tematyka jest bardzo różnorodna: street, reportaż, dokument, portret, widoki, akt – każdy znajdzie coś dla siebie, jestem tego pewien. Jest dużo pięknych subtelnych i nastrojowych chwil, można się pośmiać i wzruszyć. Nawet fotografie wojenne za którymi nie przepadam, nie są przesadnie drastyczne ani nie odstraszają okrucieństwem. Magnum Magnum to miejsce w którym stykają się ze sobą fotografie klasyków, którzy naturalną koleją rzeczy powoli ustępują miejsca młodszym kolegom.
Ten zakup to dobra inwestycja warta swojej ceny, z książki można bardzo dużo wynieść – bo jeśli się uczyć to tylko od najlepszych.


Ceny wąchają się między 90 - 180 - 450 zł (tak mi się wydaje), zainteresowani najlepiej niech sobie wygooglają ;)

Póki co to ostatni mój opis, być może zabiorę się za pozostałe albumy, które mam na półce. Wszystko zależy od tego czy Wam będzie na tym zależało - jest w jakikolwiek sposób pomocne-przydatne.

środa, 24 sierpnia 2011

Stanisław Kulawiak - Na peryferiach PRL

Stanisław Kulawiak - Na peryferiach PRL




album z czarnobiałymi fotografiami z lat 1974 - 1989
144 strony, wymiary: 24x31,5 cm, ponad 120 fotografii
cena to 40 zł + przesyłka 9,50
można go zamówić z tej strony: www.kulawiak.pl/index.php/ksigarnia?page...ry_id=7&vmcchk=1

Ci którzy nie znają zdjęć Stanisława Kulawiaka mają szansę nadrobić zaległości - to nie tylko dokument fotograficzny z tamtych lat, wiele z tych zdjęć ma charakter streetphoto w najczystszej postaci.
Fotografie ponadczasowe i uniwersalne, zrobienie podobnych w dzisiejszych czasach jest już niemożliwe.
Zaletą albumu jest jego bardzo niska cena, należy jednak pamiętać że każdy kij ma dwa końce a kiełbasa trzy - za niską ceną stoi niezbyt dobra jakość wydruków - fotografie są bardzo ubogie w szarości, a czasami bije od nich "metaliczność" nie wygląda to ładnie, zdecydowanie gorzej niż na ekranie komputera. Oczywiście nie na każdym zdjęciu bo zdarzają się strony "lepsze i gorsze" - sprawdzałem na innym egzemplarzu, który był identyczny.
Mnie to osobiście nie zraża do tego stopnia, aby odradzać Wam zakup. Fotografie są najważniejsze - klasa sama w sobie a te zawarte w albumie warto jest mieć pod ręką. Dlatego jeśli macie około 50 zł na zbyciu to zakup tego albumu wydaje się być bardzo dobrym rozwiązaniem.
Pod tym adresem możecie zobaczyć galerię ze zdjęciami - część z nich można zobaczyć w omawianym albumie, www.kulawiak.pl/index.php/galeria/category/11

Teksty zawarte w albumie są w 2 językach: polskim i angielskim, początek albumu - wprowadzenie - standardowa papka historyków sztuki/krytyków, później jest seria zdjęć, a na samym końcu rozmowa/wywiad córki fotografa ze swoim ojcem.

wtorek, 23 sierpnia 2011

Stephen Dupont - Fight

Stephen Dupont - Fight




album z 2003 roku, wymiary 33,6 x 25,4; 248 stron, masa fotografii b&w.

Mój egzemplarz jest w wersji niemieckojęzycznej, książka ta została wydana jeszcze w kilku innych językach między innymi w angielskim, za bolączkę można uznać, że egzemplarze nie zawierają tekstów w kilku językach, tylko są dedykowane z góry dla określonego odbiorcy. Można na to machnąć ręką, dla mnie i tak najważniejsze są fotografie, niech się ludzie uczą języków obcych ;D
Dla fotografów-miłośników sportów walki to idealny album fotograficzny. Zawarte są w nim zdjecia wyłącznie czarno-białe - zrobione na materiałach światłoczułych - fotografie są fantastycznie wyedytowane, mają piękne kontrasty a przyjemne ziarenko pieści oczęta - kto lubi fotografie tradycyjną wie dokładnie co mam na myśli. Bardzo często Fotografie zajmują po 2 strony więc jest co podziwiać w dużym formacie.
Wracając do tematyki zdjęć to autor ukazuje nam przekrojowo piękno zapasów - w tym celu prezentuje wiele zdjęć z rożnych krajów, gdzie dyscyplina ta ma podłoże etniczno kulturowe, tak więc udajemy się w podróż do Indii, Turcji, Mongolii, Gambii, Japonii, Meksyku, Szwajcarii i USA. W każdym z tych krajów sport ten oraz rytuały z nim związane wyglądają zupełnie inaczej.
Kadry są bardzo zróżnicowane - reporterskie. W albumie nie ma wiele tekstu, żeby nie zanudzić, jest bardzo dużo fotografii - na prawdę przyjemnie się to ogląda.
Zdjęcia możecie obejrzeć tutaj: stephendupont.squarespace.com/exhibitions/the-wrestlers/5366336

Mój egzemplarz albumu kupiłem nieprzyzwoicie tanio - okazało się że w księgarni przykleili przez przypadek złą cenę i za niespełna 5Euro album znalazł się w moim posiadaniu (na kasie wyświetlała się bardzo wysoka cena, sprzedawczyni była bardzo zdziwiona, ale chcąc-nie chcąc musiała mi sprzedać album po takiej cenie jaka widniała na przyklejonej karteczce

Street Photography Now

Street Photography Now





Album wydany w 2010r, wymiary: 24x27 cm, 240 stron, ponad 300 zdjęć zarówno kolorowych jak i czarno-białych, twarda oprawa z tłoczeniem (jest też wersja z miękką), obwoluta.

W ostatnich kilku latach na ulicach zaczęło się pojawiać coraz więcej ludzi, którzy zainspirowani fotografiami wielkich mistrzów postanowili spróbować swoich sił w „streecie”. Widać to nie tylko w bardziej „cywilizowanych” krajach ale i w takim fotograficznym zaścianku jak Polska (chociażby na moim własnym przykładzie). Tendencję tą dostrzegł duet Stephen McLaren i Sophie Howarth, którzy stworzyli album Street Photography Now, wydany przez Thames & Hudson. Pojawienie się albumu było hucznie rozgłaszane przez różne media, w wielu miastach na całym świecie odbywały się wystawy w różnych galeriach, na które ściągali autorzy, których fotografie zostały zaprezentowane w albumie. Wśród nich bardzo znane i cenione osobistości fotografii dokumentalnej/reportażowej, fotografowie z agencji Magnum czy z kolektywu In-Public, doliczyłem się 46 fotografów, wśród nich jest nasz rodak (i mój kolega z un-posed), który mieszka w Wielkiej Brytanii – Maciej Dakowicz, zapewne wielu z Was kojarzy jego fotografie.
Początek Książki to wstęp, trochę o genezie i historii gatunku i odniesienia do klasyków. W albumie jest kilka obszerniejszych tekstów - oczywiście wszystko w języku angielskim (taki mam egzemplarz).
Następnie w kolejności alfabetycznej prezentowane są fotografie autorów. Jedni bardzo dobrze znani jak chociażby Bruce Gilden, Richard Kalvar, Joel Meyerowitz, Trent Parke, Mat Stuart czy Alex Webb, inni trochę mniej znani lub wcale. Przejdźmy do sedna sprawy czyli fotografii zawartych w albumie – zdjęcia są bardzo zróżnicowane, pod względem tematycznym, przedstawiają najróżniejsze zakątki naszego globu, głównie życie toczące się w miastach. Są to zarówno fotografie czarnobiałe jak i kolorowe – w zależności od tego kto jest autorem i jakie ma upodobania-tendencje. Co mi się podoba to że fotografie nie zanudzają tylko pokazują indywidualne podejście do tematu streetphoto, jakie prezentuje każdy autor z osobna. Zdjęcia nie przedstawiają sztampowych porównań, które bardzo mnie męczą na dużej części blogów, które wyrastają w internecie jak grzyby po deszczu. Dużo fantastycznych momentów, które bawią, zmuszają do myślenia oraz potrafią oczarować niezwykłym nastrojem wylewającym się z obrazu. Oczywiście nic nie jest idealne i albumowi można zarzucić kilka błędów i nieporozumień (jak chociażby brak w nim moich zdjęć hehe ;-D ) można trafić w tej książce na kilku fotografów, którzy w moim odczuciu nie zasłużyli na tą prezentacje – to dla mnie nie jest street photo, tylko zdjęcie wykonane na ulicy – a to nie to samo. Ale to tylko drobne wyjątki, które w żaden sposób nie umniejszają jakości tego albumu.

Dla 100% stritfotografera to pozycja wręcz obowiązkowa – polecam z czystym sumieniem, bo mało jest albumów, gdzie można trafić na kolorowe street photo na światowym poziomie.
Należy jednak pamiętać żeby odstawić całą tą napinkę na bycie street a przyłożenie się to tego żeby być po prostu fotograferem, myślę ze każdy na tym skorzysta. ;-)

Bogdan Dziworski - 1/250'

Bogdan Dziworski - 1/250'




wymiary 30X23,5 cm, około 190 stron, twarda oprawa z obwolutą. fotografie czarno-białe, na ostatniej stronie przyklejona jest barwna odbitka wnuczką(chyba?) fotografa.

Album to zbiór czarno-białych fotografii z lat ok 1960-1998. Zdjęcia prezentowane są w różnych rozmiarach i w rożnej jakości, ale to kwestia skanów, a nie wydruku, który jest dobrej jakości. Nie zrozumcie mnie nie jest źle - jest na prawdę bardzo przyzwoicie! Fotografie zawarte w albumie to nie tylko dokument, miłośnicy streeta również będą mogli znaleźć coś dla siebie. Album jest raczej do pooglądania niż poczytania, jest tutaj bardzo mało tekstu (w języku polskim, angielskim i francuskim) ale też bardzo dużo zdjęć - ja to odczytuje zdecydowanie na +
Swój egzemplarz kupiłem za 24zł w wspomnianym w innym poście składzie książek Dedalus - za niewielką cenę możemy mieć album z bardzo dobrymi fotografiami - śmiało mogę stwierdzić że Bogdan Dziworski klasyk polskiego streetphoto i każdy szanujący się streetowiec powinien znać jego twórczość.

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

802 procent normy, pierwsze lata Nowej Huty

802 procent normy, pierwsze lata Nowej Huty - fotografie: Henryk Makarewicz i Wiktor Pental




Album Przedstawiający zbiór fotografii dwóch fotografów: Henryka Makarewicza i Wiktora Pentala - jak sama nazwa wskazuje ;)
Wymiary 26cmX26cm, twarda oprawa, około 170 stron (numeracja kończy się zaraz po 130 ale jest ich jeszcze dość sporo. Podoba mi się projekt graficzny tego albumu - jest bardzo przejrzysty.
Na samym początku kilka słów wstępu, przedstawienie sylwetek twórczych autorów zdjęć i słowo wstępu o Nowej Hucie. Następnie seria zdjęć dokumentalnych, których nie powstydził by się żaden z fotografów starej daty z agencji Magnum. Później znajduje się seria portretów anonimowych robotników - przodowników pracy, na samym końcu jest indeks stron z miniaturkami zdjęć i przypisami do nich. Teksty są w języku polskim i angielskim. Jakość techniczna wydruków stoi na najwyższym poziomie. Wszystkie zdjęcia są czarno-białe.
Byłem bardzo zdziwiony zdjęciami z albumu, podczas gdy większość zdjęć które są mi znane z czasów PRL przedstawia "bidę z nędzą" tak te fotografie pokazują zupełnie inna Polskę, która zaraz po wojnie dźwignęła się z kolan - jest przepełniona dobrobytem i dostatkiem, rozwija się prężnie-gwałtownie, ludzie są uśmiechnięci, szczęśliwi, żyje im się dobrze w dostatku, pracują ciężko, ale maja też pasję, zajęcia oraz wiele rozrywek, których nawet dziś możemy im zazdrościć.

Co się tyczy ceny to ja za mój album zapłaciłem 28 zeta, sprawdzałem na internecie - w większości księgarń ceny wahają się od 55 do 80 złotych. dlatego polecam zakup tu: dedalus.pl/p/21/8871/802-procent-normy-p...-pental--albumy.html - we Wrocławiu są 2 punkty i często można u nich kupić interesujące książki/albumy/komiksy w bardzo niskiej cenie. Według informacji na stronie to sieć 8 księgarń w takich miastach jak Warszawa, Wrocław, Kraków, Częstochowa i Bielsko-Biała, więc można wyeliminować koszty przesyłki pocztowej.

Album polecam z czystym sumieniem.

Album: Fred Herzog - Photographs

Pomyślałem, że warto było by wkleić tu kilka tekstów, które napisałem na forum KGF, aby więcej ludzi miało do nich dostęp. Z doświadczenia wiem, że czasem zastanawiam się nad zakupem jakiejś książki-albumu, czasem nie jestem pewien czy warto, bo nie miałem wcześniej danego wydawnictwa w ręce i nie zaznajomiłem się z nim - wydaje mi się ze temat będzie pomocny dla Was. Z czasem będą pojawiały się teksty, do kolejnych albumów, które powoli będą pojawiały się w mojej kolekcji.


Na pierwszy ogień idzie fotograf, którego niedawno odkryłem - zupełnie przypadkiem i z miejsca zostałem oczarowany jego twórczością.




Fred Herzog - Photographs
wydany w 2010r.
wymiary (cm) 24 X 29,5
liczba stron: 192

Teksty są zarówno w języku niemieckim jak i angielskim - z przodu jest wprowadzenie, później seria zdjęć, a na samym końcu wywiad/rozmowa z fotografem.
Ponad 80 zdjęć głównie kolorowych (na samym początku są 3-4 czarno-białe)
Cena to prawie 30 euro

Nie wiem czy jest dostępny w polsce (przeglądałem kilka księgarni internetowych ale nie było go w spisie), mój egzemplarz kupiła mama w Niemczech, gdzie bardzo łatwo go dostać (chociażby tutaj: www.hugendubel.de/3/16516295-1/buch/fred-herzog.html ). Można również kupić go na amazonie. Jeśli tylko będziecie mieli możliwość to zachęcam do zakupu, mało jest albumów z dobrą kolorową fotografią z lat 50-70.
Więcej zdjęć autorstwa Freda Herzoga możecie zobaczyć tutaj: www.equinoxgallery.com/artists/portfolio/fred-herzog - jest ich prawie setka więc jest co oglądać, warto mieć część z nich na papierze w domowej kolekcji :)

sobota, 13 sierpnia 2011

;)


W tym miejscu chciałem podziękować kilku osobom:
Jankowi Leśniakowi za zaproszenie do siebie do Bath, za gościnność oraz za fantastyczny wypad do Kornwalii.
Kuzynowi Lokiemu oraz Marcinowi Płonce za gościnność i dach nad głową w Londynie :)
Oraz rodzicom za sponsoring :)
Niech moc będzie z Wami!!!

wtorek, 26 lipca 2011

Konkurs Inteligo

Biorę udział w konkursie organizowanym przez Inteligo, polegającym na zaprojektowaniu karty. Jedynym minusem jest fakt, że do konkursu zgłoszonych zostało ok 760 prac, a ich ocena w pierwszym etapie dokonywana jest przez internautów. Głosowanie trwa do 31 lipca. 20 prac z największą ilością głosów poddanych zostanie ocenie przez jury, w którym zasiada m.in. Janusz Kaniewski.
Zachęcam Was wszystkich do oddawania głosów na mnie (nie trzeba się rejestrować na stronie).
Moje prace znajdziecie na stronach:


Zapraszam również do oglądania i oceniania prac Irminy.